Witam. Jak w temacie, od jakiegos czasu meczy mojego Leona basowe buczenie najglosniej slyszalne w przedziale 1100 do 1500 obrotow a pozniej ciszej ale nadal. Klekot nie jest taki cichy jak dawniej tylko klekocze jak traktor, jak stary diesel na pompowtryskach. Gdy wkrecam go powyzej 2tys obrotow do 3.5 czuc i slychac rezonans ktory niesie sie z silnika na bude. Podczas delikatnej jazdy czuc mrowienie od silnika w nogach, na pedalach i kierownicy. Najwiecej wibracji jest podczas jazdy na autostradzie powyzej 130. Czuc wyrazne wibracje od silnika jakby za chwile mialo sie cos rozleciec. Bylem u jednego mechanika, jak zmienial rozrzad i sprzeglo to sprawdzil poduszki i sa sprawne. Korekcje wtryskow ok, cisnienie na szynie ok, turbina pompuje i wstaje ok, dolot szczelny, podciśnienia tez sa szczelne. Blad jest jeden od czujnika cisnienia doladowania, ale jest sporadyczny ze za wysoki sygnal. Czujnik zapozyczony z brata golfa i bez zmian wiec raczej nie to. Co mnie zaniepokoilo to to ze jak sciagne rure dolotu z turbiny to brak jakichkolwiek znakow pracy egr. Kiedys jak profilaktycznie psikalem w dolot srodkiem do czyscienia egr i dolotu to cyklicznie sie otwieral i zamykal wdmuchujac spaliny na wirnik turbiny. Teraz ani razu sie nie otworzyl. Jakies pomysly, sugestie? Definitywnie cos boli mojego leona tylko ciezko stwierdzic co.
P.S.
Przebieg 130tys. Ja sam juz zrobilem 110 tys tym autem. To na pewno nie placebo i tak nie powinno byc

