Niedawno opisywałem swoje przeboje z pompą paliwową i rozrządem, po naprawie - myślałem, ze wszystko najgorsze mam juz za sobą, bo w końcu 'wibrujacy dzwiek z silnika' - jak większość mechaników mówila - nie powinien byc powodem do zmartwien ...
Niestety okazalo sie inaczej ;(
Dziś jadac trasa jak to ujac ... odpadl mi silnik ... ? W sumie OPADŁ , czyli obsunął się z poziomu. Jak to zobaczyłem, to prawie nogi sie pode mną ugięły
Gosc z pomocy drogowej, po krotkich ogledzinach oznajmil mi, ze NIE MA ŚRÓB MOCUJĄCYCH SILNIK DO KAROSERII!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
I nie to ze sie oberwaly - ich tam po prostu NIE MA!!!
Musiały nie byc dobrze dokręcone, czy cos - i po prostu wypadly w czasie jazdy ;( ;( ;(
Jutro zamieszcze zdjecia tego wszystkiego na forum, to zobaczycie co i jak ...
Boje sie , ze przez to przesuniecie silnika wzgledem calosci (rozrzadu takze) - moglo dojsc do naprawde powaznego uszkodzenia
Silnik chodzac (przez kolo 30 sekund- po czym go szybko wylaczylem) - wydawal dziwny dzwiek, jak by cos obcieralo o cos innego
W poniedzialek pojade do warsztatu SEATA i zobaczymy co oni mi na to powiedza...
A mialo byc tak pieknie i cudownie...
Mam zamiar obciazyc kosztami sprawy warsztat, ktory mi ostatni robil silnik, tzn rorzad i pompe (poniewaz z tego co ktorys z Was napisal, do tego trzeba podniesc silnik za 'ucho' ) - czy to prawda, bo znaczylo by to dobitnie, ze to ich sprawka ...
Napiszcie mi co o tym sadzicie.
Pozdrawiam z Zielonej Wyspy
[/i][/hide]



