Trzęsie silnikiem na postoju w losowych momentach
Dzień dobry wszystkim.
Od miesiąca jestem zadowolonym posiadaczem Leona ST 2016 r. z silnikiem 1.6 TDI 110 KM, 7-biegową skrzynią DSG i przebiegiem niecałych 90 tys. km.
Auto oglądane przed kupnem przez rzeczoznawcę, który stwierdził oryginalność wszystkich elementów karoseryjnych oraz silnika i skrzyni - nic nie zostało jeszcze wymienione, poza wymaganą przez gwarancję eksploatacją. Jazda próbna przebiegła bezproblemowo, wszystkie przyrządy i mechanizmy okazały się być sprawne i nie wykazywały żadnych oznak zużycia. Samochód posiada jeszcze 1,5 roku ważnej gwarancji, ten fakt został potwierdzony przez ASO. Widać, że samochód zrobił spore przebiegi głównie po autostradach, nie sądzę zatem, żeby DPF stanowił tu problem, ale kto go wie... Ja sam jeżdżę też praktycznie wyłącznie na długich, dość szybkich trasach, więc nie katuję filtra jazdą miejską.
Do rzeczy: samochód uruchamia się i pracuje na zimno jak złoto, nawet przy dziesięciu stopniach poniżej zera. Nie ma żadnych podejrzanych dźwięków, wszystko brzmi bardzo zdrowo. Jednakże po rozgrzaniu silnika, czyli przejechaniu tych 20-30 km i na przykład zatrzymaniu się na czerwonym świetle, mając włączony bieg (D) lub nawet parking (P) czasami (nie zawsze, nie ma tu jakiejś reguły) silnik zaczyna trząść całym samochodem, co jest mocno odczuwalne we wnętrzu. Są to drgania typu "przód-tył" - siedząc w fotelu właśnie takie siły działają na siedzących w środku ludzi. Podczas, gdy te drgania występują, nie słychać żadnych podejrzanych dźwięków, nie faluje wskazówka obrotomierza, dynamika silnika jest znakomita (już minimalne zwiększenie obrotów pedałem gazu powoduje, że trzęsienie ustępuje całkowicie).
Jak już wspomniałem, nie zawsze się tak dzieje. Czasami zatrzymam się na czerwonym świetle i w ogóle to się nie dzieje, a czasami tak. Czasami trwa cały postój w oczekiwaniu na zielone światło, a czasami potrzęsie tylko kilka sekund i jest spokój.
Pojawia się pytanie: czy taka praca silnika kwalifikuje się do jakiegoś gwarancyjnego przeglądu i diagnostyki? Czy jest to coś zupełnie naturalnego?
Przesiadłem się z benzynowego fiata, w którym kultura pracy jednostki była tak wysoka, że tylko obrotomierz informował mnie o tym, że silnik jeszcze żyje. Wiem, że diesel ma generalnie gorszą kulturę pracy, ale nie sądzę, żeby takie - niezbyt regularnie występujące - trzęsienie było czymś naturalnym. Chcę wykorzystać posiadaną gwarancję - uda mi się to do wykonania diagnostyki i ewentualnej naprawy? Może poradzicie mi, czy coś jeszcze mogę zweryfikować?
Od miesiąca jestem zadowolonym posiadaczem Leona ST 2016 r. z silnikiem 1.6 TDI 110 KM, 7-biegową skrzynią DSG i przebiegiem niecałych 90 tys. km.
Auto oglądane przed kupnem przez rzeczoznawcę, który stwierdził oryginalność wszystkich elementów karoseryjnych oraz silnika i skrzyni - nic nie zostało jeszcze wymienione, poza wymaganą przez gwarancję eksploatacją. Jazda próbna przebiegła bezproblemowo, wszystkie przyrządy i mechanizmy okazały się być sprawne i nie wykazywały żadnych oznak zużycia. Samochód posiada jeszcze 1,5 roku ważnej gwarancji, ten fakt został potwierdzony przez ASO. Widać, że samochód zrobił spore przebiegi głównie po autostradach, nie sądzę zatem, żeby DPF stanowił tu problem, ale kto go wie... Ja sam jeżdżę też praktycznie wyłącznie na długich, dość szybkich trasach, więc nie katuję filtra jazdą miejską.
Do rzeczy: samochód uruchamia się i pracuje na zimno jak złoto, nawet przy dziesięciu stopniach poniżej zera. Nie ma żadnych podejrzanych dźwięków, wszystko brzmi bardzo zdrowo. Jednakże po rozgrzaniu silnika, czyli przejechaniu tych 20-30 km i na przykład zatrzymaniu się na czerwonym świetle, mając włączony bieg (D) lub nawet parking (P) czasami (nie zawsze, nie ma tu jakiejś reguły) silnik zaczyna trząść całym samochodem, co jest mocno odczuwalne we wnętrzu. Są to drgania typu "przód-tył" - siedząc w fotelu właśnie takie siły działają na siedzących w środku ludzi. Podczas, gdy te drgania występują, nie słychać żadnych podejrzanych dźwięków, nie faluje wskazówka obrotomierza, dynamika silnika jest znakomita (już minimalne zwiększenie obrotów pedałem gazu powoduje, że trzęsienie ustępuje całkowicie).
Jak już wspomniałem, nie zawsze się tak dzieje. Czasami zatrzymam się na czerwonym świetle i w ogóle to się nie dzieje, a czasami tak. Czasami trwa cały postój w oczekiwaniu na zielone światło, a czasami potrzęsie tylko kilka sekund i jest spokój.
Pojawia się pytanie: czy taka praca silnika kwalifikuje się do jakiegoś gwarancyjnego przeglądu i diagnostyki? Czy jest to coś zupełnie naturalnego?
Przesiadłem się z benzynowego fiata, w którym kultura pracy jednostki była tak wysoka, że tylko obrotomierz informował mnie o tym, że silnik jeszcze żyje. Wiem, że diesel ma generalnie gorszą kulturę pracy, ale nie sądzę, żeby takie - niezbyt regularnie występujące - trzęsienie było czymś naturalnym. Chcę wykorzystać posiadaną gwarancję - uda mi się to do wykonania diagnostyki i ewentualnej naprawy? Może poradzicie mi, czy coś jeszcze mogę zweryfikować?